[VIDEO] TOGI BEZ SUMIEŃ:4-letnie dziecko i matka w przyszpitalnej aptece niosąca pomoc chorym na koronawirusa i ich rodzinom. A sędzia Andrzej Głowacz z Opola odmówił zdyscyplinowanemu więźniowi - ojcu dziecka - wyjścia w połowie kary, by zadbał o rodzinę!
- Skoro siostra więźnia dała adwokatowi pełnomocnictwo, to może też się zająć jego dzieckiem - oświadczył wczoraj sędzia Andrzej Głowacz z Sądu Okręgowego w Opolu, drwiąc z bohaterstwa matki. A także zmęczenia siostry więźnia, pracującej w czasie epidemii od poniedziałku do soboty po 8 godzin w sklepie z pieczywem i zdrową żywnością!
Sprawę kontrowersyjnego uwięzienia mężczyzny za rzekome usiłowanie gwałtu opisywaliśmy wiele miesięcy temu. Przypomnijmy, że przez kilka lat procesu odpowiadał on z wolnej stopy, bo sąd nie znalazł podstaw do jego aresztowania.
Rzekomo poszkodowana kobieta zeznawała sprzecznie z własną matką, która obecna była w początkowej części rzekomego kryminalnego zdarzenia. Swojemu własnemu mężowu przedstawiała wielokrotnie inną wersję wskutek czego on się z nią rozwiódł!
Policjantom mówiła o nożu, którego wyglądu w ogóle nie pamiętała. Noża nigdy nie odnalziono a rzekomo pokrzywdzona nawet nie potrafiła powiedzieć, do jakiej części ciała mężczyzna miał jej go przykładać!
Wywiad z więźniem przeprrowadzony przez naszego Redaktora Naczelnego znajdziesz pod linkiem:
Rzekomo pokrzywdzona kobieta nie chciała rozmawiać na ten temat swojej rzekomej traumy z Patriot24.net i rzuciła słuchawką. Ale z naszych informacji wynika, że w ostatnich miesiącach chętnie nawiązywała przypadkowe znajomości z mężczyznami pod kątem seksualnym. Sama wydzwaniając do jednego z nich i domagając się erotycznego spotkania!
- Przyznałem się przed Sądem do jazdy z tą kobietą samochodem pod wpływem alkoholu i za to dostałem 4 miesiące więzienia. Ale nie do usiłowanie gwałtu, za które dostałem dodatkowo 2 lata! - mówił podczas spotkania z Redaktorem Naczelnym Patriot24.net i Telewizja.Patriot24.net uwięziony mężczyzna.
- Gdybym zrealizował z nią relację seksualną, to byłbym dziś wolny. Ale to ona pijana mówiła do mnie "że będzie miło" a ja tego nie chciałem. Dlatego zemściła się, że odrzuciłem jej względy. Dlatego oskarżyła mnie o tak ciężkie przestępstwo bo czuła się odrzucona jako kobieta - mówił podczas wywiadu z zakładzie karnym, gdzie jako wzorowy, pracujący więzień, odbywa karę dwóch lat i czterech miesięcy.
Mężczyzna odbył już niemal połowę kary. Pracuje sumiennie za kratami, jest wyjątkowo zdyscyplinowany co potwierdzają pisemne opinie. Dlatego reprezentująca go kancelaria adwokacka złożyła wniosek o przdterminowe wyjście ze względu na niezbędną pomoc rodzinie. Przede wszystkim opieki nad 4-letnim dzieckiem.
- Matka dziecka pracuje w aptece przy jednoimiennym szpitalu. Od kilku tygodni umęczona pomaga ratować życie chorym na koronawirusa i wspiera ich rodziny. Dlatego wyjście mężczyzny do domu, i nawet zainstalowanie mu obrączki elektronicznej by zajął się dzieckiem, jest w tym momencie najbardziej uzasadnione społecznie. Tym bardziej, że ta aptekarka ma jeszcze ciężko chorą mamę, którą też dodatkowo się zajmuje - przekazuje Robert Rewiński, Redaktor Naczelny Patriot24.net i Telewizja.Patriot24.net
Wczoraj poprzez łącza internetowe odbyła się video rozprawa opolskiego Sądu Penitencjarnego. A sposób potraktowania dramatu dziecka i tej rodziny przez sędziego Andrzeja Głowacza jest wstrząsający!
- Skoro siostra osadzonego potrafiła udzielić pełnomocnictwa adwokatom, to niech się teraz zajmie dzieckiem - oświadczył sędzia podczas rejestrowanej w formie wideo rozprawie.
Siostra skazanego jest wstrząśnięta. Mieszka jednym mieście a pracuje w drugim. A dziecko mieszka w trzecim.
- Ja codziennie po 8 godzin dziennie łącznie z sobotami pracuję w sklepie z pieczywem i zdrową żywnością, która tak jest potrzebna ludzion w obecnym czasie epidemii. Jak ja mam się teraz jeszcze zająć 4-letnim dzieckiem które jest zamknięte w domu w jeszcze innym mieście? - pyta siostra
- Matka dziecka dostała ze szpitala informację, że w każdej chwili może zostać zamknięta na dwa tygodnie na kwarantannę. Ten ojciec naprawdę jest tam potrzebny! - przekazuje siostra.
Kto zajmował się dzieckiem do tej pory?
Na zmianę opiekunki. Ale wiedząc, że matka pracuje przy szpitalu zakaźnym, teraz ż już nie chcą do tego domu przychodzić. Bo już u pięciu pielęgniarek tego szpitala zdiagnozowano koronawirusa.
- Więc pytam się Prezesa Sądu Okręgowego w Opolu, czy nie jest to szczególny przypadek, który w sytacji epidemii powinien zostać uwględniony przez sędziego Andrzeja Głowacza? - przekazuje nasz Redaktor Naczelny.
- To samo pytanie zadaję Prezesowi Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, gdzie wkrótce trafi odwołnie od tego wyroku. Czy w tym przypadku trzeba być kamieniem, nie człowiekiem? - dodaje Robert Rewiński
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Prokuratura Rejonowa w Wysokiem Mazowieckiem prowadzi postępowanie w sprawie, w której konflikt między dwoma mężczyznami z sektora prac ziemnych przybrał zaskakujący obrót. Jeden z nich – legalnie działający przedsiębiorca, dysponujący kompletem dokumentacji, umów i potwierdzeń płatności – został objęty dochodzeniem, mimo iż druga strona nie przedstawiła żadnych formalnych dowodów, a jedynie relacje świadków ze swojego bliskiego otoczenia.
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?