[VIDEO] Nagi mężczyzna jeździ od wielu miesięcy w okolicach Wołomina, a policja nie reaguje! Czy Sylwester Szczęsny siedzi więc w więzieniu niewinnie, za kogoś innego? Skazany za brudne oskarżenie o pedofilię, które może być biznesową zemstą konkurencji?
Informacje o rozbierającym się mężczyźnie krążą od kilku miesięcy w internecie i publikujemy je wraz z niniejszym tekstem. Nie może to być Sylwester Szczęsny, bo od 4 grudnia 2017 roku siedzi w więzieniu za rzekomą pedofilię. Choć prokuratura nie znalazła żadnego dowodu, ani śladu biologicznego, który by to potwierdził!
Przypomnijmy, że Sylwester Szczęsny został prawomocnie uniewinniony przez Sąd Okręgowy w Warszawie. Bo dziewczynka, którą miał rzekomo molestować w swoim aucie do nauki jazdy, nie rozpoznała ani jego, ani samochodu. A skrupulatne badania biologiczne wykluczyły, by dziecko było w jego samochodzie.
Po tej kompromitacji prokuratura postarała się o kasację, o inny skład sędziowski i uwięzienie Sylwestra Szczęsnego na dwa i pół roku. Kiedy wspierający go od kilku lat Krzysztof Rutkowski zaalarmował o tym skandalu Elżbietę Jaworowicz, ekipa Telewizji Polskiej nagrała wstrząsający reportaż o tragedii mężczyzny m.in. z udziałem jego kursantek.
Dziewczyny potwierdziły, że jego szkoła jazdy ma bardzo wysoką zdawalność. Ale nigdy nie były narażone na jakiekolwiek dyskomfort ze strony Sylwestra Szczęsnego jako instruktora!
Sam Szczęsny programu Elżbiety Jaworowicz już nie obejrzał. Kiedy informacja o nagraniu pojawiła się m.in. na Patriot24.net Sąd wydał decyzję o jego natychmiastowym zdjęciu z ulicy i umieszczeniu za kratami. Policja zajechała drogę podmiejskiemu autobusowi, który prowadził Sylwester Szczęsny i na oczach pasażerów wytargała go z pojazdu, zakuła w kajdany i zawiozła do więzienia w Radomiu.
Ale wysoki stopień mądrości i odpowiedzialności wykazał dyrektor tego więzienia w Radomiu.
- Chciałbym podziękować Panu Dyrektorowi, bo zadbał w wysokim stopniu o moje bezpieczeństwo. Przy takiej skali przypisanego mi czynu mógłbym przeżyć tutaj koszmar. A dzięki Panu Dyrektorowi mam opieke medyczną, psychologiczną, otrzymałem pracę w bibliotece i w spokojnych warunkach spędzam kolejne dni w oczekiwaniu na moją kasację w Sądzie Najwyższym - przekazał Sylwester Szczęsny Robertowi Rewińskiemu, Redaktorowi Naczelnemu Patriot24.net oraz Telewizja.Patriot24.net, który był u niego na spotkaniu w więzieniu w Radomiu.
- Jego mama poprosiła o pomoc Ministra Sprawiedliwości, bo jego przypadek może być podobny do sprawy Tomasza Komendy, niewinnie więzionego za czyn kogoś zupełnie innego. Przez ten cały czas ma wsparcie rodziny, bliskich, przyjaciół oraz Krzysztofa Rutkowskiego - przekazuje Robert Rewiński.
- Minister Sprawiedliwości po zapoznaniu sie ze sprawą zwrócił się do Sąd Najwyższego o przespieszenie rozpatrzenia tej kasacji - dodaje Redaktor Naczelny Patriot24.net.
Komplet dokumentów w tej skandalicznej sprawie jest już w Sądzie Najwyższym. Przeszedł on pozytywną weryfikację ale termin rozpatrzenia wciąż nie jest znany. Trwają formalne analizy, a tymczasem w okolicach Wołomina grasuje lubieżnik, który obnaża się w wielu miejscach tego rejonu. Alarmują o tym mieszkańcy pisząc do siebie na Facebooku i podają szczegóły jego wyglądu, skandalicznego zachowania a nawet detale związane z jego samochodem.
- W lesie jak się wyjeżdża z Klembowa do Rasztowa. Przerażona córka musiała znowu koło niego przejechać - pisze jedna z internautek. - Uważajcie na swoje dzieciaki - napisała zamieszczając nawet zdjęcie jego samochodu.
Niestety do tej pory mieszkanki nie doczekały się pomocy organów ścigania w tej bulwersującej sprawie. Mimo że te same organa błyskawicznie zadziałały one w sprawie Sylwestra Szczęsnego. On sam uważa, że mógł stać się ofiarą zemsty konkurencji. Jeśli chodzi o rynek szkół jazdy w tamtym rejonie. A jego sylwetka mogła zostać celowo skojarzona z bezkarnie grasującym w tamtym rejonie zboczeńcem.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Prokuratura Rejonowa w Wysokiem Mazowieckiem prowadzi postępowanie w sprawie, w której konflikt między dwoma mężczyznami z sektora prac ziemnych przybrał zaskakujący obrót. Jeden z nich – legalnie działający przedsiębiorca, dysponujący kompletem dokumentacji, umów i potwierdzeń płatności – został objęty dochodzeniem, mimo iż druga strona nie przedstawiła żadnych formalnych dowodów, a jedynie relacje świadków ze swojego bliskiego otoczenia.
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?